Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LOK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LOK. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 grudnia 2011

Co dalej ? C+E i KW.

Ok, pierwsze koty za płoty. C już mam. Teraz czas na C+E. Tu wybieram już inną szkołę, OSK Górski, z dwóch powodów. Pierwszy to fakt, że dysponują pojazdem z 8-biegową skrzynią. Nie chcę znów problemów na egzaminie - tym razem mogę trafić na mniej wyrozumiałego egzaminatora. Druga sprawa to nadal będę jeździł z tym samym instruktorem, który ma 2-gi etat w tej szkole. Cena ta sama jak w LOK. Wydaje się to logiczne.
Pojazd jaki mają to podobny to tego Volvo FL, dosyć "dojechany", ale w sumie nie to jest najważniejsze.






Co do najbardziej problematycznej i niepotrzebnej kwestii - kwalifikacji wstępnej, to rozpocząłem od telefonu do LOKu. Niestety okazało się, że są na etapie końcowym i już grupa zakończyła naukę i oczekuje na egzamin. Nie da rady na "wciśnięcie się" w najbliższy termin, a kolejny jest bliżej nieokreślony i zależy od zebrania nowej grupy. Może to być nawet luty-marzec.
Rozczarowało mnie to bardzo, więc postanowiłem podzwonić po innych szkołach. Pierwszy telefon do OSK Kamiński, tam szkoliłem się kiedyś na kategorię B. Okazało się, że od jutra zaczynają nabór do nowej grupy i gwarantują egzamin w terminie miesiąca. Pasuje mi to, cenowo też jest dobrze, więc jutro idę tam i załatwiam formalności.

środa, 9 listopada 2011

Początek kursu.

Kurs rozpocząłem 9 listopada. Kategoria C obejmuje 30 h jazdy. Autko to MAN typu L, dosyć wiekowy, podobno 11-latek, ale możliwe że i starszy.



Pierwsza jazda była fatalna, tak na placu jak i na mieście. W sumie wyszło, że przez cały okres pobytu w PL nie prowadziłem żadnego auta. Dodatkowo od 2005 nie prowadziłem auta z kierownicą po lewej stronie... Instruktor był lekko przerażony. Pierwszego dnia przejechaliśmy w sumie 3h, a po ich zakończeniu czułem się jak po 12h zmianie w kopalni. jednak kolejne spotkania z MANem miały być tylko lepsze.

sobota, 15 października 2011

Pomysł. Październik 2011.

Po dwuletnim pobycie w Polsce wymyśliłem sobie, że chyba czas wracać na Wyspy. Różne były powody ku temu, generalnie nie układało się za ciekawie. Na pomysł, żeby zostać kierowcą ciężarówki wpadłem w połowie października. Poczytałem co nieco, rozmawiałem z ludźmi którzy wiedzieli więcej na ten temat, postanowiłem spróbować. 

Zrobiłem rozeznanie i stwierdziłem, że zrobię kategorię C i do tego jakiś kurs, może żurawie albo ADRy. Czytałem o słynnej KW, ale generalnie stwierdziłem, że tego nie robię, bo po co wywalać kasę skoro i tak nie zamierzam jeździć po Polsce. Na ówczesną chwilę myślałem, że ominę KW. Podzwoniłem po ośrodkach szkoleniowych w swoim mieście. Wybór padł na LOK. Telefonicznie dogadałem się na kwotę 1500 pln za C. Do tego może jeszcze z 500-800 pln za jakiś kurs.